Małgosiu nie możesz się poddawać! Walcz! Razem z Mamcią. My z Tatem też walczymy. Ludzie z gorszymi przypadkami żyją o wiele dłużej, a lekarze podają statystyki, które na całe szczęście nie zawsze się sprawdzają.
Także Kochana głowa do góry
Dziękuję za wsparcie. Słuchajcie tu nie chodzi o "poddanie" się bo walczyć "z wiatrakami" będziemy nadal, ale jestem bardzo rozgoryczona. Jak zobaczyłam najpierw wynik TK (odbierałam sama z okienka) mówię superowo nie ma zmiany znikła zmniejszyły się na wątrobie czyli może tylko termoablacja wystarczy, a po wejściu do gabinetu zerknęłam na wynik MR (który przyszedł do lekarki) i pomyślałam co za baran robił opis do TK i jaka ja jestem durna że przez chwilę wierzyłam że stał się cud i guz zniknął. Rozgoryczenie pogłębiła wypowiedź lekarki że badania to nie wszystko, gdy zapytałam, czy to możliwe że rak zamiast "pójść" w głąb jelita "poszedł" w krew do wątroby i ze węzły nie są powiększone, uśmiechnęła się i powiedziała "nie wiemy co tak naprawdę jest w środku, a badania są tylko badaniami" no i to mnie przybiło konkretnie dała mi do zrozumienia że powinnam się liczyć z tym że może być gorzej. Dzisiaj dopadło mnie czarnowidztwo i na dzień dzisiejszy nic ani nikt nie jest w stanie tego zmienić, mimo tego bardzo wam dziękuję za to że jesteście. buziaki
_________________ [*] śpij spokojnie kochana moja (27.09.2015)
Małgosiu81, jesteś na forum Dum Spiro-Spero (póki dycham, póty nadzieja).
Małgosia81 napisał/a:
Dzisiaj dopadło mnie czarnowidztwo i na dzień dzisiejszy nic ani nikt nie jest w stanie tego zmienić
Mam nadzieję, że to tylko na dzień dzisiejszy, a w dniu jutrzejszym czarnowidztwo będzie tylko wspomnieniem.
Małgosiu, nikt nie wie co go czeka, los często sprawia różne niespodzianki i pamiętam: najważniejszy czas to TERAZ.
_________________ Człowiek ma dwa życia. To drugie zaczyna się wtedy, gdy zrozumiesz, że życie jest tylko jedno.
Choroba moim nauczycielem, nie panem.
Witam
czy mogę uzyskać informację dlaczego wyniki badań mojej mamy TK i MR mogą się tak diametralnie różnić, czy jest to wynik błędu opisującego (interpretację jak wiadomo każdy ma swoją), czy też niedoskonałość aparatu badającego?
pozdrawiam
_________________ [*] śpij spokojnie kochana moja (27.09.2015)
nie wiem na co cierpi twoja mama dokładnie, bo twój wątek na forum jest bardzo obszerny. Tak jak napisałem wczesniej, w lutym - marcu, był w Pekinie Mr. Stringer ze Stanów, cierpiący na IV faze raka jelita grubego, facet jest po wielu chemiach, brał jedynie jedno miesięczną kurację DC-CIK, z wyników tej kuracji bardzo był zadowolony jego onkolog w Stanach i odłożył mu na razie jakąkolwiek chemię na jakiś czas. Nie znam niestety szczegółów.
W niedziele jade do Pekinu, do taty, jeśli chcesz skonsultowac sytuację mamy to musiałabys mi przysłac wyniki do soboty, najlepiej przetłumaczone na english ale jesli nie to po polsku tez moze byc
Co chce przez to powiedzieć: jedynie tyle szanse sa zawsze. Jest nawet wywiad ze Stringerem na youtubie, w sumie niczego on tam nie mówi, emanuje jedynie wielkim optymizmem, którego nam przeciez zawsze brak, mogę podesłać link.
Małgosia81 napisał/a:
Witam
czy mogę uzyskać informację dlaczego wyniki badań mojej mamy TK i MR mogą się tak diametralnie różnić, czy jest to wynik błędu opisującego (interpretację jak wiadomo każdy ma swoją), czy też niedoskonałość aparatu badającego?
pozdrawiam
Po pierwsze, chciałam przypomnieć o pkt. 9 cz. II Regulaminu Forum, który zaakceptowałeś rozpoczynając korzystanie z niego:
Cytat:
Forum propaguje WYŁĄCZNIE konwencjonalne leczenie onkologiczne - dzielenie się informacjami na temat wszelkich pozostałych metod (np. suplementacji diety) powinno zachować charakter dyskusji o postępowaniu wspomagającym leczenie onkologiczne.
Stosowanie w/w metod wspomagających powinno mieć akceptację prowadzącego lekarza-onkologa.
Dyskusje na temat wykraczający poza konwencjonalne leczenie onkologiczne mogą się odbywać wyłącznie w Dziale do tego przeznaczonym.
Prosiłabym więc o stosowanie się do Regulaminu i nie pisanie w czyichś wątkach o metodach nie będących w tej chwili konwencjonalnych leczeniem onkologicznym (są to metody stosowane jedynie w Chinach, nigdzie indziej na świecie - mówię o Gendicine itp., zapewne jesteś zorientowany).
Po drugie, odnośnie leczenia w Chinach - umknęła chyba taka dość ważna kwestia, że na wstępie trzeba tam zdaje się 150 000 zł. by w ogóle móc tam pojechać. A bardzo często kwoty są jeszcze większe.
Wątek chiński uważam w tym wątku Forum za zamknięty. To jest wątek merytoryczny Małgosi.
Małgosia81 napisał/a:
czy mogę uzyskać informację dlaczego wyniki badań mojej mamy TK i MR mogą się tak diametralnie różnić, czy jest to wynik błędu opisującego (interpretację jak wiadomo każdy ma swoją), czy też niedoskonałość aparatu badającego?
Ponieważ są to dwa zupełnie różne badania, których nigdy nie porównuje się ze sobą.
Inna jest metoda obrazowania, inna jest też dokładność jeśli chodzi o poszczególne miejsca, tkanki.
Inna jest metoda obrazowania, inna jest też dokładność jeśli chodzi o poszczególne miejsca, tkanki.
dziękuję za odpowiedź czyli biorąc na logikę gdyby mama miała robiony sam TK to byłby cud natomiast przy obrazowaniu MR cudu nie ma.
absenteeism napisał/a:
Po trzecie, i może najistotniejsze, wątek leczenia w Tianjin (bo o ten szpital pewnie chodzi) był już poruszany na Forum, proponuję skorzystać z wyszukiwarki (oraz czytać wątki, jeśli ma się ochotę w nich wypowiedzieć - z szacunku dla autora).
A na koniec polecam pod rozwagę reportaż - Chiński cud oraz reportaż o tym samym tytule w "DF": Chiński cud.
Dodam, że z polskich pacjentów decydujących się wyjechać do Tianjin: Daniel Zejma, Wiola Hajduk, Renata Cichocka, Magda Mrówczyńska, Adam Wojtasik, Krzysztof Piszczek, Julita Borowiec, Wiola Szczerba, Ania Masło, Iza Kalinowska wszyscy zmarli.
dziękuję za wyjaśnienia jak już wielu napisało "tonący brzytwy się chwyta", i dziwi mnie że kogoś w ogóle stać na taką terapie w dzisiejszych realiach życia. Ale jeśli komuś można w ten sposób przedłużyć życie i go na to stać to można spróbować.
[ Komentarz dodany przez Moderatora: absenteeism: 2012-04-25, 16:48 ] Część postów wydzielona do działu dot. wspomagania konwencjonalnego leczenia - zgodnie z informacją w poście wyżej.
_________________ [*] śpij spokojnie kochana moja (27.09.2015)
Witajcie
u nas wszystko opóźnione bo nikt nas nie poinformował że do internisty zatwierdzającego "gotowość" mamy do zabiegu trzeba już przynieść całość badań a wyniki były dopiero na następny dzień więc trzeba było przesunąć termin konsultacji i wizytę u chirurga. Poza innymi perypetiami związanymi z funkcjonowaniem ŚCO wszystko w porządku, chociaż niepokoją mnie bóle pleców mamy oraz wypadające włosy (bardzo jej się przerzedziły).
Czy jest możliwość że to efekt chemii, dający o sobie znać dopiero po 1,5 m-ca? Czy bóle pleców mogłyby świadczyć o przerzutach do kości pomimo braku tych zmian w obrębie jamy brzusznej i miednicy małej?
pozdrawiam
_________________ [*] śpij spokojnie kochana moja (27.09.2015)
Czy jest możliwość że to efekt chemii, dający o sobie znać dopiero po 1,5 m-ca?
Tzn. przerzedzenie się włosów czy ból w plecach?
Małgosia81 napisał/a:
Czy bóle pleców mogłyby świadczyć o przerzutach do kości pomimo braku tych zmian w obrębie jamy brzusznej i miednicy małej?
To takie pytanie jak u Reszki.78 - jeśli pytasz "czy mogłyby" to ja nie mogę odpowiedzieć "nie, nie mogłyby" choroba jest nieprzewidywalna i nikt nie da nigdy pewności, że przerzuty będą lub nie.
Jednak na pewno w pierwszej kolejności zastanowiłabym się, czy może nie są to jakieś zmiany zwyrodnieniowe, no i koniecznie poinformowałabym o tym lekarza prowadzącego, dla własnego spokoju,.
ednak na pewno w pierwszej kolejności zastanowiłabym się, czy może nie są to jakieś zmiany zwyrodnieniowe, no i koniecznie poinformowałabym o tym lekarza prowadzącego, dla własnego spokoju,.
Taki właśnie miałam zamiar, chociaż u mamy to raczej skrzywienie kręgosłupa w odcinku piersiowym no i może "złe" spanie :-). Przynajmniej wiem że trzeba to sprawdzić.
_________________ [*] śpij spokojnie kochana moja (27.09.2015)
Kochana, z tym kręgosłupem, to proponuję nawet wycieczkę do lekarza pierwszego kontaktu i prośbę o rentgen, odcinków lędźwiowych i piersiowych Bo może być powykręcana w 3D jak moja Mamcia i stąd te bóle
Możesz pogadać z lekarzem onkologiem o zrobienie PETA lub Scyntygrafii kości i będziecie spokojne, bo na pewno nic nie wyjdzie
Powitać
Dawno nie pisałam bo byłyśmy z mamą na badaniach i konsultacjach przedoperacyjnych. Wszystko ok i wczoraj zameldowałyśmy się u chirurga celem wyznaczenia terminu a tu ... lekarz powiedziała że jej przełożony wymaga dodatkowego badania t.j. sigmaskopii (chyba tak się to pisze), celem potwierdzenia że u mamci w jelicie to siedzi "skorupiak" a nie zdegradowany polipek tak jak to wskazuje wynik histopatologiczny. No i od nowa lekarz gastroenterolog i termin ustalany na szczęście przy dobrej woli pani doktor i lekarza, był on w miarę szybki (jedziemy w czwartek) co nie zmienia faktu ze wszystko się tak cholernie ciągnie i mamę zakwalifikują akurat na wakacje (a tak chciałyśmy pojechać razem z małym w góry). Z wynikiem badań (jakieś 2-tygodnie) od nowa do chirurga i ona poda już termin.... Po prostu masakra jakaś, oby tylko było wszystko dobrze. Pozdrawiam i do usłyszenia
_________________ [*] śpij spokojnie kochana moja (27.09.2015)
Dokładnie absenteeism, bo wg histopatu z listopada 2011 guz to: Adenoma tubulare cum dysplasia gradus minoris) , a polip był Adenocarcinoma G1. Faktem jest że guz nacieka na podstawie rezonansu więc albo zezłośliwiał w trakcie tych wszystkich badań do chwili obecnej albo próbki były zamienione co sugeruje chirurg.
Pozdrawiam
_________________ [*] śpij spokojnie kochana moja (27.09.2015)
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum