Rak okolicy zatrzonowcowej prawej z przerzutami do węzłów chłonnych szyi
Nos- przegrody nosowe drożne, przegroda skrzywiona w stronę lewą
Jama ustna – uzębienie resztkowe, niepełne z cechami nasilonej próchnicy
Nieznaczne ograniczenie otwarcia szpary ust – ok. 4cm
język o ograniczonej ruchomości
Owrzodziały naciek zajmuje okolice zatrzonowcową prawą, tylnią cześć śluzówki policzka prawego przechodzący na podniebienie miękkie, nie dochodzący jednak do języczka
Naciek zajmuje tylną część prawego brzegu języka po stronie prawej oraz wyrostek zębodołowy żuchwy w części tylniej po stronie prawej. Poza tym w zakresie gardła zmian nie stwierdza się.
na tomografie bylo, że nacieku żuchwy nie stwierdza się..jest szansa, że lekarz się pomylił?
czy ten wyrostek dyskwalifikuje nas do leczenie radykalnego?
To pomyłka. Nie ma czegoś takiego jak wyrostek zębodołowy żuchwy. Mamy:
- wyrostek zębodołowy szczęki
- część zębodołową żuchwy.
Oczywiście guza obejmującego wyrostek zębodołowy można leczyć radykalną radioterapią (nie jest on zlokalizowany w żuchwie!).
Moja uwaga dot. braku możliwości napromieniania w wypadku naciekania żuchwy była odpowiedzią na Twój wcześniejszy wpis w tym wątku:
2012-03-09 Patxxx napisał/a:
jesteśmy po wizycie..niestety nie jest dobrze..
są przerzuty do węzłów chłonnych, nacieki na podniebieniu, żuchwie i chyba języczku.
DSS,
Zauważyłam, że Twoje wypowiedzi są bardzo rzeczowe (wręcz myślałam, ze jesteś lekarzem:))
Dziękuję za wgłębienie się w temat - przyznam, że ten wyrostek nie dawał mi spokoju, ale nie mialam odwagi zapytać o to lekarzy, żeby przypadkiem nie zmienili planów:)
Witam serdecznie,
nic nie pisałam, bo właściwie cały czas czekamy na rozpoczecie leczenia, choc nie ukrywam, że jestem na bieżąco, z tym co się dzieje na forum:)
Tato w poniedziałek ma zacząć chemię, bardzo się boję, jak to wszystko będzie przebiegać i modlę się, żeby nic nie stanęło na przeszkodzie. Ostatnio, gdy miał pobieraną krew przed tomografem to wyszedł mu jakiś stan zapalny (podobno nie można przeprowadzić radio, gdy jest taka sytuacja). Dostał antybiotyk, ale wczoraj coś nam zagorączkował w nocy, rano i podczas dnia juz wszystko było ok. Lekarka też przepisała mu ostatnio Tramal, który bierze razem z Ketonalem i jest strasznie zakręcony. Nie wiem, jak on sobie poradzi dochodząc na leczenie:(. Wydałam tez fortunę na Caphosol - kupiłam przez internet, bo w aptece dowiedziałam się, że teraz jest on dopuszczony do obiegu tylko w leczeniu szpitalnym - nie wiem, jak to się ma do tego, że w internecie można kupić bez problemu..Jeszcze musze tatę zaopatrzyć w Nutridrinki, które na szczeście mu smakują..
W sobotę przeprowadzka do Wrocławia i od poniedziałku zaczynamy..
witaj:)
przebrnęłam przez Twój wątek ; zauważyłam, że lekarzem przyjmującym w Gliwicach był dr AW. Zdziwił mnie trochę Twój opis wizyty, bo wspomniany pan dr prowadził mojego Tatka przez 1,5 roku i bylismy bardzo zadowoleni z jego opieki. W sytuacji, kiedy w Gliwicach zaczęło brakować pieniędzy na leczenie "przekazał" nas swojemu koledze w Tarnowskich Górach. Gdyby nie on, Tatuś żyłby z pewnością krócej. To moja opinia.
Generalnie trzymam kciuki za powodzenie leczenia Twojego Tatusia. Pozdrawiam
zagubiona1974, Jola1 - dziekuję za odwiedziny i ciepłe słowa:)
Spieszę donieść co u nas: więc rodzice już mieszkają we Wrocławiu, niestety sprawdziło się powiedzenie, ze starych drzew się nie przesadza, przeprowadzka była bardzo emocjonująca, ze łzami włącznie..No, ale dzisiaj już jest lepiej, tato wczoraj miał pierwszą chemię, po ktorej czuł się nadzwyczaj dobrze, mówi, że jedynym skutkiem ubocznym jest wielki siniak na przedramieniu:) Dostał takiego przypływu energii, że mama nie mogła wyjść z podziwu, ale minusem było to, że nie spał calą noc...Dzisiaj po południu ma pierwszą radioterapię..Chemioterapia ma być co tydzień, wyjdzie z tego 6 sesji, nie wiem, ile radio, bo dopiero dzisiaj tato dostanie dokładną rozpiskę..
dobrze, że pogoda we Wrocławiu się poprawila, bo weekend i poniedziałek był bardzo dołujący..mieszkanie, w którym mieszkają rodzice znajduje się 5 min drogi od szpitala, więc w ładną pogodę można sobie spokojnie na piechotkę pomykać..
to tyle, pozdrawiam wszystkich ciepło.
Patrycja
Wcale się nie dziwię tym emocja przy przeprowadzce bo to były emocje związane z wyjazdem na leczenie. Na pewno będzie wszystko dobrze i tego Wam serdecznie życze.
_________________ Przeszłość została napisana, lecz możemy się z niej uczyć i zmieniać przyszłość
Witam,
czy to możliwe, że po 3 radio szyja jest już troszkę opuchnięta? Czy w takim wypadku trzeba zmienić maskę? Tato dzisiaj mówił, ze nie mógł oddychać..podejrzewam, ze maska byla za ciasna.. on oczywiście się nic nie przyznał i wrócił wykończony..
Ale ta opuchlizna to już ? Myślałam, że dopiero po skończonej terapii..
Z tym szybkim chudnięciem to nie byłabym taka pewna, bo mama tacie gotuje i podobno ma ogromny apetyt Choć dzisiaj wrócił naprawdę bardzo zmęczony.. a to dopiero przedbiegi..
[ Dodano: 2012-04-20, 10:05 ]
No i się pochwaliłam.. wczoraj już tatko nie chciał nic jeść.. dzisiaj opuchlizna podobna, mama ma pójść dzisiaj z tatą podpytać lekarki, jak to leczenie przebiega, czy prawidłowo, i w ogóle takie tam...
jakaś depresja mnie dzisiaj dopadła..
No i się pochwaliłam.. wczoraj już tatko nie chciał nic jeść..
- nie chwalmy dnia... ale to nic niepokojącego. Na chemię połączoną z radioterapią nie ma mocnych. Maska może na początku uwierać. Jak tato zacznie szczupleć, na buzi też, to wtedy czasami zmienia się maskę. Miałem tak w czasie 2-ch ostatnich tygodni naświetlania. Wymaga to też zmiany planu naświetlania (dostosowanie do nowych warunków). W czasie lamp prowadzi się stała kontrolę, robione są zdjęcia i porównuje zachodzące zmiany ( nie na nowotworze). Odbywa się to wtedy jak tato jest kilka minut dłużej na stole pod maska i nawet o tym nie wie. Wiem, bo zawsze podpytywałem miłych fachowców od naświetlania, którzy też często się zmieniają.
Opuchlizna po leczeniu to nie ta opuchlizna, która jest teraz a będzie w czasie leczenia zanikała. Które to miejsca?. U mnie były to węzły chłonne, które z każdym dniem malały. U taty to dopiero początek. Kontrola lekarska w czasie leczenia polega na doglądaniu nas, reagowaniu na skutki uboczne poprzez informowanie jak sobie z nimi radzić a na temat skuteczności leczenia czas jest dopiero po zakończonym leczeniu. Czy tato będzie miał wizyty co tygodniowe tam na miejscu w DCO u pani dr ... Beaty laryngolog?
Na depresję najlepszy jest uśmiech. Patrycjo, popatrz jaki świat jest piękny gdy ziemia się zieleni.
_________________ Przeszłość została napisana, lecz możemy się z niej uczyć i zmieniać przyszłość
Krzysztof, nie mam pojęcia, które to miejsca - wiem, ze po tej stronie, co chory migdał. Tak, tato ma miec cotygodniowe oględziny, ale chyba u tej pani, ktora go prowadzi. Kiedy te oględziny zazwyczaj są - w dniu, kiedy jest chemia?
Dzisiaj mama zainterweniowała i tato dostał jakies zastrzyki, które zmniejszyły opuchliznę, i było o niebo lepiej:)
Krzysztof, nie mam pojęcia, które to miejsca - wiem, ze po tej stronie, co chory migdał. Tak, tato ma miec cotygodniowe oględziny, ale chyba u tej pani, ktora go prowadzi. Kiedy te oględziny zazwyczaj są - w dniu, kiedy jest chemia?
Dzisiaj mama zainterweniowała i tato dostał jakies zastrzyki, które zmniejszyły opuchliznę, i było o niebo lepiej:)
Tatę prowadzi dr specjalista radioterapii onkologicznej a oględziny co tygodniowe będzie miał na pewno u pani dr laryngolog w tym budynku co kawiarenka, dosłownie obok kawiarenki. Termin (dzień) nie jest ściśle określony. Do tej pory co wizyta jestem też tam badany; lusterkiem a potem palcem co jest trochę niemiłe ale konieczne. W Gliwicach Prof. też mnie tak badał, choć dłużej i dogłębniej palcem. Opuchlizna na pewno jest przejściowa, być może od węzłów chłonnych (miał powiększone), będą zanikały. w trakcie leczenia.
O której 24 IV (wtorek, tato ma lampy). Będę na MR to może porozmawiamy.
_________________ Przeszłość została napisana, lecz możemy się z niej uczyć i zmieniać przyszłość
Krzysztof, no to przegapiłam sprawę:( Tato jest już w domu po lampach..
Wczoraj miał drugą chemię, którą można powiedzieć przeszedł całkiem znośnie..
Miał też wizytę u lekarza - 1 kg do tyłu, dostał tabletki na potas (ma za niski poziom), grzybicę i brak apetytu.. tutaj musze powiedziec, że "dochodzący" mają przechlapane, bo wszystko na ich koszt a nie są to tanie leki...lekarka go trochę postraszyła, więc od wczoraj nie wybrzydza, stara się jeść częściej...generalnie humor mu dopisuje, dzisiaj nawet opowiadał, że przyglądał się jak działa aparat do radioterapii - porównał go do starej szafy grającej:)
No trochę szkoda bo byłem w DCO przed południem przez 4 godziny. Jeśli chodzi o warunki i opłaty to też uważam, że dochodzący i dojeżdżający mają o wiele gorzej i trochę niesprawiedliwie. Tato powinien podejść do jedzenia poważnie bo utrata wagi jest największa pod koniec leczenia więc warto o nią walczyć za wczasu. Mi aparat do radioterapii kojarzy się bardziej z gwiezdnymi wojnami. napisze jutro na swoim wątku a teraz znikam bo jestem padnięty...
Ps. W DCO będę 8 lub 9 maja
[ Dodano: 2012-04-25, 18:24 ]
Patxxx napisał/a:
dostał tabletki na potas (ma za niski poziom),
- mnie w DCO męczono cały czas kroplówkami z potasem (bardzo bolesne jak szybko kapało). Niestety wszystko musi myć w normie aby leczenie było skuteczne. Na grzybka na języku nic niestety nie skutkuje nawet teraz ale to nic groznego.
_________________ Przeszłość została napisana, lecz możemy się z niej uczyć i zmieniać przyszłość
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum